Autor Wątek: Uncharted 4 - wrażenia po przejściu gry (spojlery!)  (Przeczytany 11043 razy)

Offline CINEK10

  • Hall of Fame
  • Level *5
  • *
  • Wiadomości: 1723
  • Reputacja: 43
  • Płeć: Mężczyzna
  • Tylko martwi walczą uczciwie
    • Zobacz profil
Odp: Uncharted 4 - wrażenia po przejściu gry (spojlery!)
« Odpowiedź #15 dnia: Wrzesień 03, 2016, 21:44:42 »
Ahh z lekkim opóźnieniem , ale i ja w końcu miałem okazję zagrać w swój egzemplarz gry i go przejść.
Ogółem jestem teraz w takim troszkę szoku, bo przechodząc grę znowu przeżywałem świetną i zapierająca dech w piersi przygodę, że nawet nie zdałem sobie sprawy, że już to ostatnia taka przygoda i teraz jest smutno w uj.

Na minus na pewno jest muzyka, która była w tej części niemal niezauważalna, a to co zrobili z Nate's Theme powinno podochodzić pod jakiś kodeks prawa karnego. Nie podobało mi się po raz trzeci z rzędu wałkowanie temat odpuszczania sobie skarbu. Za pierwszym razem w U, to było na prawdę fajne, przemyślane i co najważniejsze śwież, a teraz o jest taki trochę haczyk na liście rzeczy, które muszą się znaleźć w U4. Co do rozwiązań fabularnych, to jeszcze dochodzi ta naciągana przeszłość Nate'a. Niby to wszystko, co wydarzyło się w ciągu tych wszystkich czterech części jest możliwe, ale jednak jakoś tak jakby nie do końca się klei, przynajmniej dla mnie. Nie podoba mi się także brak możliwości odtwarzania cutscenek w menu, bo nie wydaje mi się, abym przeoczył tę opcję, a zawsze bardzo ją sobie ceniłem.

Dobra teraz koniec narzekania i pozytywy. Na pierwszy ogień świetny system strzelania. Jak ktoś mnie zna to doskonale wie, że zawsze narzekałem w U3 na ten "sztywny" i "twardy" model strzelania. Tutaj na szczęście wszystko jest chyba idealne, nie wiem jak to najlepiej opisać, ale strzelanie w U4 jest po prostu takie "miękkie" i niektóre kule to aż same wchodzą we wrogów. Kolejny plus, to oczywiście grafika i miazga jaka się dzieje za jej sprawą. Wcześniej wspominałem o braku możliwości odtwarzania cutscenek, być może jest to spowodowane faktem, że tych cutscnek tak na prawdę nie ma, bo gra w każdym momencie wygląda przepięknie. Z trailerów myślałem, że najbardziej urzeknie mnie widok sawanny, ale kiedy dotarłem wreszcie na wyspę i zobaczyłem tą całą piracką utopię oraz zieleń, która tam się znajdowała, to pap zamknęła mi się dopiero tuż przed końcem gry, kiedy akcja zaczęła nabierać tempa. SI także bardzo mocno poprawiono i, przynajmniej ja, odniosłem wrażenie, że oponenci rzeczywiście reagowali na każde posuniecie jakie wykonywał gracz. Po każdym wykryciu i niby zapomnieniu o wykryciu gracza, ich trasa poruszania się zupełnie się zmieniała i kilka razy wpadłem z tego powodu w niemałe tarapaty. Ogromnym szokiem była dla mnie także wizyta w ładowni statku Avery'ego też pozostawi na mnie piętno do końca życia. Bardzo fajnym elementem była eksploracja różnych terenów jeepem i jak już tutaj wspominali niektórzy wcześniej gra straciła na liniowości i przewidywalności oraz stałą się bardziej zbalansowana pomiędzy sekwencjami wspinaczkowymi, strzelanymi, eksploracyjnymi oraz łamigłówkowymi. Zagadki też mi bardzo przypadły do gustu. Nie były możne jakoś specjalnie wyrafinowane, ale można było się co nieco  z nich dowiedzieć. Fajnym elementem było także wplecenie tej całej obsesji w Dyzmą.

Zakończenie samej wyprawy średnio mi się podobało, bo tak jak już mówiłem, ten cały wątek z odpuszczaniem sobie skarbów zaczął mnie mocno irytować i chciałem zobaczyć jak cały ten skarb wpada w ręce braci Drake oraz spółki. Jeżeli już koniecznie chcieli się tak trzymać tej swojej "filozofii" poszukiwacza skarbów, to według mnie lepiej było w ogóle zrezygnować ze skarbu i przedstawić historię, w której na końcu okazałoby się, że żadnego skarbu nie ma i cały ten trud oraz poświecenie poszło na marne. Właściwie zakończenie z różnych powodów nie było dla mnie zaskoczeniem i nie mam tutaj na myśli jakiejś mojej własnej przenikliwości i przebiegłości. W pewien roztropny sposób dowiedziałem się jak wygląda epilog do gry i niestety jego doznania były u mnie pozbawione elementu zaskoczenia, ale i tak bardzo mi się podobało.

Znalazłem się teraz na etapie dna budyniu, jak ktoś oglądał The King of Queens (pol. Diabli Nadali - nie widzieć czemu), to wie o czym mówię. Jednak myślę, że ND pożegnało się z Uncharted w najlepszy możliwy sposób i moje obawy związane z ciągłym przekładaniem premiery na szczęście nie miały pokrycia. Bez wyrzutów sumienia mogę, więc powiedzieć, że jest to najlepsza część Uncharted jaka kiedykolwiek powstała i najlepsza gra w jaką grałem, jak do tej pory, i na prawdę warto było dla niej wydać te niecałe dwa kawałki, czyli gra plus konsola. Szkoda, że był to dla mnie jedyny powód do zakupu PS4, ale to już nie wina gry, bo ta właśnie zyskała miejsce na mojej specjalnej półeczce.

P.S. Mój komentarz zajmuje chyba z pół strony na forum XD